przez lola2009 » 19 cze 2009, 22:53
ja mam taki mały dylemat...
oczywiscie z jazzem nie mam nic wspolnego, ale bardzo chcialabym sie go uczyc...
i sie tak zastanawiam, czy nie porzucic mojej szkoly tanca, w ktorej stawiają na tance uliczne, a o jazzie nawet nie chcą słyszec, na inną w miescie, w ktorej jest jazz, ale rowniez hip hop, tyle, że w takiej bardziej jukendensowej formie. niby szkola nazywa się szkołą tańca teledyskowego, ale jest mniej popularna od mojej i prawdopodobnie troche gorsza. jest tylko jedna instruktorka lub dwie - w mojej szkole jest zawsze przynajmniej 5 instruktorów, czasami na warsztaty przyjezdzają inni z innych czesci polski.
i teraz nie wiem co robic - czy poswiecic grupe do ktorej naleze - NSZ dzialającą przy mojej szkole, z ktorą jest coraz bardziej na serio?
czy przeniesc sie do tej drugiej szkoly, nieznajomej, aby otworzyc sie na nowe techniki??
jest jeszcze opcja, żeby chodzic do obydwu, tylko, że nie wiem, czy mi sie uda tak ustawic zajęcia, żeby sie nie odbywaly w tym samym czasie, no i oczywiscie, żeby jeszcze czas miec na nauke, bo po wakacjach 3gim i sie trzeba do dobrego ogolniaka zalapac ;)
co myslicie w tej sprawie ??

Zostawcie podpis!