Jeśli chodzi o kontuzje, to odpukać, ja w tańcu odkąd szkolę się w tej dzidzinie, to nie miałam jeszcze żadnego upadku na parkiecie, nawet przy szybkich tańcach takich jak quickstep, jive, cha-cha i samba. Ale co najlepsze to żebym nie skłamała to miałam kontuzję, ale odniosłam ją nie podczas tańca, ale tu paradoks, bo tańczyłam w butach na obcasach i na śliskim parkiecie i się nie przewróciłam, tylko w płaskich butach w których najlepiej się chodzi, bo oczywiście wychodząc, że Szkoły Tańca wieczorem, byłam tak zaabsorbowana minionymi zajęciami, że zapomniałam, że przed sobą mam schody i tak fatalnie upadłam, że pękła mi noga w kostce

i niestety zostałam unieruchomiona w szynie gipsowej na 4-y tygodnie i musiałam zapomnieć o tańczeniu

. Byłam tak przerażona tym wszystkim, bo bałam się, że na zawsze już będę musiała zapomnieć o tańcu

Ale nadszedł taki czas, że wybraźcie sobie, że nie donosiłam do końca tej szyny na nodze, ponieważ po dwóch tygodniach postanowiłam pozbyć się szyny bez konsultacji z lekarzem, bo tak strasznie tęskniłam za tańcem, że po prostu musiałam się z tego czegoś uwolnić.

I zaraz po samoczynnym zdjęciu gipsu poszłam na parkiet i do tej pory ta noga mi na szczęście nie dokucza, co bardzo mnie cieszy.
