Tak właściwie to chodzi o wejście ,,na półpalce", czyli relève - pliè (tak się pisze) to inaczej przysiad. W teorii to trzeba pamiętać w piruetach o tym, by trzymać pion i mieć odpowiednio naprężone ciało - jak gdzieś jest tzw. ,,flak" (słowa mojej trenerki

), albo złamana linia, automatycznie leci się na bok.
Duże dziewczynki nie płaczą...