Nie śnię co noc tak wyraziście, żebym zapamiętała, ale czasem coś pamiętam i z ciekawości sprawdzam znaczenie - o dziwo dużo znajduję w nich trafnych odniesień do życia.
Ostatnio śniło mi się coś takiego: wracam z kolegą i koleżanką z treningu tańca (nowoczesnego), jest ciemna noc, ani żywego ducha na ulicy. W pewnej chwili odwracam na chwilę głowę, później patrzę, a ich nie ma. Skonsternowana lekko zaglądam za róg kamienicy, a oni na jakimś pustym, rozkopanym placu tańczą salsę...
Podobno ,,nocna muzyka" znaczy, że jestem zakochana, a widzieć czyjś taniec, że będę musiała wybierać między dwojgiem ludzi. Cóż, nie ukrywam - jest coś na rzeczy

Duże dziewczynki nie płaczą...