Szczerze?? To ja trochę nie rozumiem... tzn. rozumiem, ale załamywać się z powodu jednego "niepowodzenia" ?? Złe dni zdarzają się każdemu... to normalne... Nie ma co rozpaczać...
Ja np. mam tak, że (a propo nowych układów) jak robimy jakiś układ nowy, to nie od razu "łapię" :) Ale na następnym treningu jest już ok :)
Życie tancerza nie jest usłane różami... Jest czas szczęścia, sukcesów... ale przychodzi także czas niepowodzeń, "załamania", czy złych dni...
Nie da się cały czas być idealnym...
Dlatego też nie ma się czym martwić :D Będzie dobrze. :)
O tak, muszę przyznać całkowita rację...
Życie prawdziwego tancerza, prawdziwego artysty, to zazwyczaj ciężki kawałek chleba... Jest to zawód nadzwyczaj piękny, ale trudny... jednak warto się poświęcić dla tego piękna, iż jest tego poświęcenia warte w 100%...
Upadki zdarzają się każdemu, to normalne...
Jak to się mówi w You Can Dance...
" Nie ważne ile razy upadasz, ważne ile razy wstajesz..."Moim zdaniem są to słowa które każdemu powinny towarzyszyć przez całe życie...

A nowe układy są konieczne wyćwiczenia, to oczywiste

Jednak często bywa tak, że osoby uważające się za "pewniaki" na próbach załapią od razu, są chwaleni, darują sobie ćwiczenie z resztą grupy... A jak przychodzi występ to zazwyczaj właśnie te "pewniaki" zawodzą...^^
Dlatego uważam, że zażarte ćwiczenia, godziny prób i "wałkowanie" w kółko tego samego jest czymś niezwykle bezcennym...
