Lili napisał(a):Po części się zgodzę, zależy w jakim znaczeniu użyłaś słowa 'otwarty'. Mnie na przykład pociąga raczej taniec towarzyski i klasyczny(na który jestem już za stara :(). Chętnie próbuję nowych stylów, ale nic nie zmieni moich ukierunkowanych zainteresowań :)
No użyłam go w rodzaju jakoby 'bycie otwartym', oznacza, że kiedy się np. od zawsze tańczy tylko taniec towarzyski a kiedy np. jest szansa na trening czy warsztaty tańca nowoczesnego to się idzie, ponieważ tak się uwielbia i kocha tańczyć, że każda okazja do tańczenia i doskonalenia siebie, poznawania nowych technik jest wykorzystana w 100% ze 100%-ową przyjemnością...^^"
No wiesz o co mi chodzi no...:P
Dla mnie za to każdy taniec ma w sobie "to coś" i nie ma czegoś, co bym lubiła tańczyć najbardziej...^^ Augustin Egurrola powiedział Adriannie Kawejkiej (II edycja YCD), że wspaniałe jest to, że jest nieoszlifowanym diamentem, czyli, że nie jest już uformowana wdanej dziedzinie tańca jak był np. Kuba...^^ No to ja tez jestem jeszcze taka nieoszlifowana, z jedną tylko różnicą, że ja nie jestem diamentem...:P Można by powiedzieć, że jestem nieoszlifowanym kamieniem...:P
Na taniec nigdy się nie jest za starym!!!
Będę to powtarzać do końca życia...;)
Racja, żeby coś osiągnąć w balecie a nie trenujemy od najmłodszych lat, to teraz jesteśmy już za stare... Ja jakbym miała okazję to bym się zaraz na balet zapisała i nie obchodziłoby mnie to, że 6-letnia dziełuszka jest lepsza ode mnie...:P Powtarzam, tańczyć zawsze można bez względu na wiek..;))