U mnie to właściwie jak wiatr powieje, nie jest to stałe. Na dzisiaj ze standardu jest to walc angielski. Z łaciny dawniej niepodzielnie królowała rumba, a teraz, hmm... chyba paso doble, ale to pewnie dlatego, że nie miałam okazji tego tańczyć, odkąd z kursu przeszłam na zajęcia klubowe

- taka przekorna natura ludzka.
Duże dziewczynki nie płaczą...